Archive for May, 2012

Johannes Brahms and Hungarian Dances in Bangkok with TPO

Dear friends,

vor a few months we performed J. Brahms´s Hungarian Dances with the Thailand Philharmonic Orchestra (TPO) in Bangkok. All together, wrote Brahms 21 small pieces in hungarian style for piano and 2 pianos. This pieces where so popular, that Brahms made orchestration for 3 of them – No 1, No 3 and No 10.

Orchestration for other dances have made composers like A. Dvorak, A. Hallen, P. Juon, M. Schmeling, H. Gal, A. Parlow and I. Fischer.

I am every time, I listen to the performance from Bangkok with very talented young artist of the Thailand Philharmonic wondering – how marvelous they played and how great the dances are… Thank You TPO!!!

Enjoy the music 🙂

 

 

Advertisements

Mozarta “Czarodziejski Flet” w Operze we Wroclawiu

nie tak dawno – w grudniu 2009 roku swietowalismy premiere W. A. Mozarta “Czarodziejskiego fletu” w Operze we Wroclawiu. Zrealizowanie sceniczne tego niesmiertelnego dziela najwiekszego geniusza w dziejach historii muzyki Pani Dyrektor Ewa Michnik powierzyla Annie Dlugoleckiej (rezyseria, kostiumy i scenografia) i mnie (kierownictwo muzyczne).

Spektakl, mimo ogromnego napiecia zwiazanego z krotkim czasem prob scenicznych, okresem swiat bozonarodzeniowych i bliskoscia “sylwestra” okazal sie ogromnym sukcesem artystycznym i … kasowym – kupienie biletu na spektakl przypominalo wytypowanie “szostki” w totolotku i pomimo negatywnej opinii niektorych, wiecznie ze wszystkigo niezadowolonych (prawdopodobnie wszystkiego za co im nie zaplacono…) krytykow – cieszyl sie pelna widowniom i uznaniem publicznosci.

Spektakl nadal jest w repertuarze Opery we Wroclawiu – http://www.opera.wroclaw.pl/1/index.php?lang=_pl&page=9&stage_id=107

nastepne przedstawienie odbedzie sie juz jutro

http://www.opera.wroclaw.pl/1/index.php?page=2

– wszystkich, ktorzy mieliby ochote go zobaczyc serdecznie do tego namawiam. Dzis dowiedzialem sie, ze sa jeszcze 3 bilety… Ja tam bede 🙂

Zyczylbym sobie, aby swiadomosc zarzadzajacych “polska kultura” i regularnie “obcinajacych” jej dotowanie na rzecz zjawisk popkulturowych (z ktorych nota bene politycznie maja wiecej korzysci…) nie deprecjonizowala tych wszystkich, ktorzy kupuja bilety na “takie” spektakle.

Kultura narodowa – muzyczna, malarska, teatralna czy medyczna nie moze byc poddawana tylko i wylacznie zasadom wolnorynkowym!!!

Ktos moze nazwac mnie nadetym i zarozumialym zarozumialcem – ma do tego prawo… Ja Mozarta studiowalem i poznawalem – pozwolcie mi jednak prosze pokazywac GO tym wszystkim, ktorzy przekonani sa o tym, ze najwyzszym poziomem sztuki i odzwierciedleniem polskiego poziomu kultury jest gdaczenie “koko, koko…”

“Koko, koko EURO spoko…” – czyli Shakira po Polsku

Polacy, czyli my, wybrali(smy) w glosowaniu sms-owym hymn Mistrzostw Europy w Pilce Noznej EURO 2012 – “koko, koko EURO spoko”

Czy naprawde trzeba bylo robic to w taki sposob? Ta prosta, aby nie powiedziec prostacka, kiepsko napisna – zarowno jezeli chodzi o tekst jak i o strone muzyczna przyspiewko-piosenka bedzie reprezentowac nas, czyli wszystkich Polakow, podczas jednej z najwiekszych i najwazniejszych imprez sportowych na swiecie…

Zeby to jeszcze jakies specjalnie oryginalne bylo… Czy potrzeba (i to jeszcze kiepsko) “kopiowac” z rosyjskich “Babuszek”? Tam jest przynajmniej etnicznie, kolorowo i “na glosy”…

W pierwszej chwili pomyslalem, ze wybor piosenki – polskiego hymnu EURO 2012 – tej niudanej mieszanki “Shakiry i Babuszek” to jakis zart… Ale dzis nie jest niestety 1 kwietnia…

Generalnie, to nigdy nie mielismy zbyt duzo szczescia z ocena wybranej muzyki na waznych imprezach sportowych o miedzynarodowym znaczeniu – wielu z nas pamieta jeszcze wspaniale zaspiewany i bardzo oryginalnie zinterpretowany przez Edyte Gorniak Hymn Polski podczas Mistrzostw Swiata w Korei i Japonii i jego druzgocaca krytyke. Podczas, gdy caly swiat rozplywal sie w zachwytach nad talentem pani Edyty – my, Polacy, nie szczedzilimy jej w mediach i “na ulicy” epitetow zarezerwonych zwyczajowo dla zgola odmiennych grup spolecznych i przeznaczonych na zupelnie inne okazje…

Przypomina mi sie tu stary rosyjski dowcip:

na zebraniu partyjnym pierwszy sekretarz partii pyta:

– tawarisc Kafelnikow, pociemu Wy nie zyjete za swoju zenoj?

– potomu, szto menia ona nie podchodit…

– nu kak eto? wsem podchodit a Wam nie podchodit?

Co innego “Entliczek, petliczek co zrobi Piechniczek…” – to sie narodowi podobalo – proste, na 3, – sprytny tekst – sukces polskiej reprezantacji – narod zadowolony 🙂

W koncu przyszla mi do glowy inna refleksja – bo przeciez POLSKA to moj kraj, to moje spoleczenstwo, to moja ojczyzna.

To kraj, w ktorym na czas EURO nie ma zadnej polityki kulturalnej, gdzie zawiesza sie ten czas dzialalnosc wielu teatrow, kiedy kosztem kultury finansuje sie strefy kibica, gdzie ucina sie dotacje jedynej instytucji kultury majacej w repertuarze wszystkie dziela sceniczna najgenialszego kompozatora w historii muzyki Wolfganga Amadeusza Mozarta – Warszawska Opere Kameralna, gdzie ponad 20% spoleczenstwa NIENAWIDZI jazzu (to typowe dla naszej kultury rowniez politycznej okreslenie uczucia) – nie pisze, ze nie zna jazzu badz sie nim nie interesuje – po prostu NIENAWIDZI (bo go nie zna i sie nim nie interesuje)…

Kompletna ignorancja, nieswiadomoscia badz zwyczajnym klamstwem jest propagowanie tezy o “potedze kulturalnej narodu polskiego” – kraju, gdzie brak jest elementarnej edykacji muzycznej na poziomie podstawowym (nie wspomne juz o ponadpodstawowym) – bez niego, jeszcze przez dziesieciolecia bedziemy narodem, ktoremu za rozrywke intelektualna wystarcza “zono moja…” i “goralu…”

“Polacy – nie gesi i…” swoja kure maja… Jaka kure? – kazdy widzi… i niestety jeszcze uslyszy… “koko, koko…”

Lutoslawski in Bangkok with Thailand Philharmonic Orchestra (TPO)

Dear friends,

it was for me really great experience, conducting one of the greatest polish composers Witold Lutoslawski in Thailand, in Bangkok with Thailand Philharmonic Orchestra (TPO).

This young orchestra – we played first concerts in the year 2005 – created be Mahidol Music University with Mr. Prof. Sugree Charoensook like a head and Mr. Gudni Emilsson like a first conductor is in my opinion one one most talented and quick development ensemble.

The “Concerto for orchestra” be Witold Lutoslawski is very difficult and complicated for musicians and conductor too – any way – we had really a lot of fun with working and making ART together.

I will very happy if You will enjoy it 🙂

Gdzie sa polskie uniwersytety? W swiatowych rankingach z pewnoscia ich nie ma…

oto tytul artykulu Marka Wojciechowskiego, ktory ukazal sie na stronie “natemat.pl”

Cytuje on w nim fakt, iz na liscie 700-set swiatowych uniwersytetow brak jast jakiejkolwiek uczelni z Polski. Jako nauczyciel akademicki jestem tym tematem w sposob naturalny bardzo zainteresowany i boli mnie fakt, ze w konfrantacji i innymi uczelniami te “nasze” – “pije mleko, slucham Chopina i spiewam Moniuszke” – wypadaja gorzej niz “blado”

Jestem bardzo ciekawy Waszych opinii na ten temat – bede bardzo wdzeczny za konstruktywna krytyke i pomysly na zmiane obecnej sytuacji.

Komentujcie prosze – obiecuje, ze postaram sie odpowiadac 🙂

Advertisements
%d bloggers like this: