Archive for July, 2012

Sezon ogorkowy – jako wegetarianin nie powinienem byc z tego powodu zpecjalnie smutny…

w swoim zdrowym zywocie wegetarianina, polubilem niezmiernie ogorki – ich wielosc i roznorakosc (rowniez) w sposobie przygotowania wprost zachwycaja. Moga byc male, srednie, duze, z pola, na kwasno, albo jeszcze inaczej…

Uczucie to nie ma jednak absoltnie nic wspolnego z sezonem ogorkowym w polskiej kulturze – teatrach, filharmoniach, operach. Uwazam to za spoleczna porazke. W miastach, o wsiach nie wspominajac nie dzieje sie nic!!! nie liczac oczywiscie stojacych na bardzo roznym poziomie festiwali organizowanch czesto przez osoby ktore tyle maja wspolnego z kultura i jej jakoscia ile “liznely” z wrazen powstalych podczas ogladania wieczorow, (nocy, porankow, spotkan, festiwali) kabaretowych.

Powstal chyba nawet nowy zawod: Wyciagacz (zdobywacz, zalatwiacz, kombinator, wnioskodawca) pieniedzy na “kulturalne” przedsiewziecie organizowane przez instytucje pozarzadowa…

Ale coz tam komu bronic… tak czy tak, porownujacrepertuary, plany artystyczne i poziom wiekszosci polskich INSTYTUCJI KULTURY do tzw “zachodu” szybko dojdziemy do wniosku ze ze w PL sezon ogorkowy trwa po prostu caly rok.

Jako wegetarianin nie powinienem byc z tego powodu zpecjalnie smutny… – ale jestem!!! i to BARDZO

Advertisements

Zamkniete oczy i nieslyszace uszy

to juz troche symptomatyczne, ze odrywajac sie od ziemii, przypiety do fotela badz nie, spokojnie spedzajac czas w samolocie – ze jednej strony troche leniwie, z drugiej – z dziwnie wolna od przemyslen zwiazanych z tzw dniem codziennym glowa, patrze na swiat z bardzo przyjemnym dystansem.

Polskie madia, internauci, dziennikarze (i ktoz tam nie jeszcze) cwierkaja na temat “afery tasmowej” – swoja droga bardzo glupia nazwa… Bo jakiez to tasmy? produkcyjne? a coz produkuja? nic… Przyznam, nie jestem politykiem – co nie zabiera mi oczywiscie prawa glosu – jestem pelnoletnim wyborca i mam prawo zabierac glos w sprawach w ktorych nie jestem specjalista na mojej prywatniej badz blogowej agorze:)

Przyznam ze jestem zdziwiony. W tej calej historii jest kilka spraw, ktore mnie szczerze zastanawiaja:

1. O sposobie rozdawania stanowisk w PSL wie kazdy, kto ma badz mial kiedykolwiek do czynienia z jakimkolwiek urzedem… A w szczegolnosci w regionach bardziej rolniczych. Czlowiek ma wrazenie ze PO i PSL maja po rowno glosow w parlamencie i ciesza sie podobnym poparciem wyborcow. Nic bardziej mylnego – PSL w porownaniu do PO to “mala myszka”… Pytam: skoro (prawie) wszyscy o tym wiemy to dlaczego takie wielkie zdziwienie?

2. Od miesiecy uznany byl raport NIK-u z jednej ze spolek Skarbu Panstwa czyli instytucji panstowej… O raporcie wiedzial, minister Sawicki, v-ce premier Pawlak i prawdopodobnie premier Tusk. Pytam: skoro wszyscy wiedzieli to dlaczego takie zdziwienie? Skoro NIK napisal raport i byly w niem odowodnione nieprawidlowosci na tak wielka skale to dlaczego nie zawiadomiono juz wtedy organow scigania?

3. Powszechna jest w Polsce arogancja partii rzadzacych i wrodzona Polakom kombinatoryka. To nasze polskie cechy narodowe – pojsc na skroty, wyprzedzac na trzeciego, cos przyspieszyc, tania odziez, etc, etc. Quantitet przed qualitet. NIe wierzymy w filozofie tylko probujemy je (te filozofie) obchodzic. Z takimi sytacjami spotkamy sie na kazdym kroku – w urzedzie, na ulicy, na uczelniach, na parkingu, na lotnisku – pamietacie ten charakterystyczny polski swojski “scisk” kiedy przesiadamy sie do samolotu lecacego z jakiegos kraju (oprocz Rosji) juz do Polski?

Skoro to wszystko wiemy to skad to zdziwienie?

Przeciez jezeli przyjmiemy ze jest cos co robia wszyscy to zaczyna byc to NORMALNE

A tak robili tzw. wszyscy po kolei:

Afera Rywina (SLD)

Afera Beger (PIS)

Afera gruntowa (PIS – Samoobrona)

Afera hazardowa (PO)

Kupowanie na potege glosow w Walbrzychu (PO)

Afera tasmowa (SLD)

 

Skoro wszyscy – to wszyscy.

Srodowisko polityczne w PL jest niestety niezmienne od lat – czyli jest NORMALNIE, tylko ja takiej normalnosci nie potrafie tolerowac i nie potrafie w niej oddychac…

Czasami w gescie obrony nie mogac juz dluzej patrzec i sluchac moj “Duch Opiekun” zamyka mi po prostu oczy… i uszy…

%d bloggers like this: