Archive for December, 2012

Gdzie się podział “Straszny Dwór”?

od wielu lat nie udawało mi się spędzić Świąt Bożego Narodzenia w Polsce – w tym roku było inaczej – bez napięcia, terminów i prób, spędziłem Święta w gronie rodziny, z rodzicami, rodzeństwem i ich pociechami. To był dla mnie fantastyczny czas – taki, o którym już zapomniałem że istnieje…

Chcąc – nie chcąc, u mojej rodziny oglądałem kilka programów w tv , na co-dzień nie posiadam takich luksusów w postaci telewizora z bogatą ofertą programów i nie mam dostępu do tylu “atrakcji”… – ku mojemu zdziwieniu okazuje się że żyjąc w telewizyjnym celibacie niczego nie tracę…

Program TVP na Święta mnie rozczarował – na dobrą sprawę nie warto było mu poświęcić więcej, niż tyle ile potrzeba aby zapoznać się z wiadomościami…

Filmy w większości już ludzie w moim wieku widzieli – bądź w kinie, bądź w poprzednich latach w TVP.

Politycy na szczęście na okres Świąt ograniczyli się do okolicznościowych życzeń bądź w sposób dla nich mało naturalny, tonowali swoje wypowiedzi, chowając codzienną mowę nienawistną pod świąteczny obrus… – niezobaczenie ich na szklanym ekranie nie powodowało żadnych wartości ujemnych…

Niecodziennie często natomiast mieliśmy okazje zobaczyć na ekranie przedstawicieli Kościoła Katolickiego, którzy moim zdaniem, poprzez swoje bądź nieprecyzyjne bądź kłamliwe wypowiedzi dotyczące np. “przemocy wobec kobiet” robili wszystko aby odstraszyć swoich wiernych od czynnego uczestnictwa w życiu i polityce kościoła..

Myślę, że przywództwo Kościoła Katolickiego w Polsce przespało trochę czas reformy społeczeństwa, które w dużej mierze, z zastraszonego i zgnębionego poprzez ustrój komunistyczny, ewoluowało do miana ludzi światłych, myślących – nie wierzących już ślepo we wszystko co słyszy z ust panów w sutannach – obojętnie czy z kościelnej ambony czy ze szklanego ekranu…

To jednak, czego osobiście mnie najbardziej brakło w telewizyjnym programie świątecznym był choćby cień kultury przez trochę większe “K”.

Jeżeli reprezentują ten rodzaj sztuki, nikomu oczywiście nie umniejszając, tylko przedstawiciele sceny kabaretowej czy zespoły (im dziwniej tym lepiej) wykonywujące kolędy to … nic tylko ręce załamać… albo zdać sobie sprawę z tego że albo JA mam coś z głową albo zawiadujący polską TVP i mający wpływ na społeczny przekaz, traktują naród jak … niedorozwiniętych emocjonalnie i nieświadomych kulturalnie pół-mózgowców…

Nie doszukałem się, w przecież misyjnej, telewizji publicznej żadnego spektaklu operowego, koncertu symfonicznego czy premiery teatralnej – jest przecież mnóstwo dzieł najwybitniejszych kompozytorów, którzy uświetnili TEN CZAS swoimi arcydziełami, niech wspomnę chociaż takich jak Bach, Mozart, Beethoven czy Vivaldi…  – ale nie szukając po lewej stronie Odry, znajdziemy polskich kompozytorów, którzy specjalnie na TEN okres tworzyli swoje arcydzieła – nie sposób tu nie wspomnieć o naszym narodowym wieszczu sztuki operowej – Stanisławie Moniuszce

Stanisław Moniuszko

i jego operze “Straszny Dwór”…

Straszny Dwor

Nie piszę tego artykułu z myślą o sobie, umiem większość dziel Moniuszki na pamięć… – żal mi po prostu, że pomimo tak wielu wypowiedzi polityków w sprawie znaczenia polskiej kultury i jej dziedzictwa (nawiasem mówiąc, dziedzictwo to bardzo nieszczęśliwe sformułowanie – jest bowiem w historii Polski wiele wątków o których wspominać bardzo by się nie chciało…) – to tak mało robi się w kierunku jej propagowania nie wspominając już o jej rozwoju… Bo jak tu mówić o rozwoju kultury bez jej dostępu do mediów…???

W tym miejscu pytam jeszcze raz: – gdzie się podział “Straszny Dwór”?

Nie wiem.. ale mam szczerą nadzieję, że w przyszłości, również na ekranach TVP, doczekamy się programów, koncertów i spektakli, które będą trafiały w gusta nie tylko tych, którzy włączając odbiornik, oczekują tylko i wyłącznie (taniej) rozrywki…

Bo w przeciwnym razie po co placic abonament…???

PS. Przed kilkoma laty, wspólnie ze Sławomirem Pietrasem, Orkiestrą Filharmonii Sudeckiej i solistami Opery Poznańskiej zrealizowaliśmy koncertową wersję tego dzieła – jest to niestety zapis niestudyjny… – jestem jednak przekonany, że dostarczy WAM emocji i wrażeń których moim zdaniem bardzo zabrakło w tegorocznym Świątecznym programie Polskiej Telewizji Publicznej…

Zapraszam do obejrzenia 🙂

Advertisements

Stephen D. Mull – Ambasador, ktory mi … zaimponowal

jest faktem powszechnie znanym, ze w pazdzerniku 2012 roku nowym Ambasadorem USA w Polsce, nastepca Lee Feinstaine, zostal Stephen D. Mull.

Stephen D. Mull – Ambasador USA w Polsce

Foto: Ambasada USA w Warszawie

To, ze Stephen D. Mull pracowal juz w Polsce, pomagajac m.in w przystapieniu Polski do NATO – zostawiam na poziomie hisoryczno-politycznym jako fakt bezwzglednie pozytywny – jednak ja – muzyk i pedagog, ktory na wielkiej polityce sie nie zna, zwrocilem uwage na kilka jego wystapien, wypowiedzi i udeklaracji na poziomie … ogolnym.

Zainteresowala mnie w szczegolnosci sfera spoleczna, dotyczaca ponownego rozpoczecia przez Pana Ambasadora pracy w Polsce – a przede wszystkim fakt, ze z niezwykla otwartoscia mowil o Polsce i Polakach, wykazal sie znajomoscia klimatu spolecznego-politycznego jak rowniez ogromnym wyczuciem w swoich komentarzach.

Chyba niczyjej uwadze nie umknelo to, ze zanim w pazdzierniku 2012 Ambasador Mull przyjechal do Polski, nawiazal kontakt z Polakami na portalu spolecznosciowym Twitter, pytajac m.in o mozliwosc poruszania sie po Polsce na rowerze…

Ten wlasnie przyslowiowy “rower” jest czyms bardzo “nowym” i “swiezym” w sposobie postrzegania wysokiej rangi politykow przez przecietnego “Mikulskiego”. Mnie kojarzyli sie oni dotachczas jako osoby, do ktorych nie mozna w zaden sposob dotrzec – nie wspominajac juz o tym, aby ich spotkac czy wymienic uwagi badz spostrzezenia… Wysokie mury, ciemne szyby, listy bez odpowiedzi, “grube” limuzyny – to mniej wiecej obraz, ktory do tej pory mialem w glowie myslac o przedstawicielach klasy politycznej…

A tu nagle zjawia sie Pan Stephen D. Mull – nowy Ambasador najpotezniejszego panstwa na swiecie – ktory jezdzi na rowerze, szuka kontaktu z Polakami i z Polska, chodzi do Teatru, Opery, na koncerty; przemawia w sposob nie dajacy ukryc jego sympatii do naszego kraju; nie wstydzi sie uzywac publicznie – w mowie i pismie, swojego – jeszcze nie konca perfekcyjnego jezyka polskiego – zaskarbiajac sobie tym oczywiscie ogromna sympatie 🙂 🙂 🙂

Swoista “wisinka na torcie” sa zyczenie, ktore bez zbednej pompatycznosci (charakterystycznej dla polskiej kultury politycznej) – pracownicy Ambasady USA w Polsce przekazali Polakom z okazji zblizajacych sie Swiat Bozego Narodzenia i Nowego Roku, nagrywajac teledysk do piosenki M. Carey:

“…U.S. Ambassador to Poland Stephen Mull and all the American and Polish staff at the United States Embassy in Warsaw wish you Happy Holidays and a Joyous New Year!…”

@Mariah Carey performing All I Want For Christmas Is You. (C) 1994 SONY BMG MUSIC ENTERTAINMENT

Na koniec jeszcze jeden, moim zdaniem, bardzo wazny watek – Pan Ambasador wykorzystuje madia i portale spolecznosciowe nie tylko do tego tego aby informowac o swojej pracy, ale rowniez utrzymuje kontakt z osobami do niego piszacymi – moja korespondencja na jego adres na portalu Twitter

@SteveMullUSA

nigdy nie pozostala bez odpowiedzi… !!!

Zyczylbym sobie, aby inni politycy wzieli z niego przyklad i nie traktowali swoich witryn internetowych tylko i wylacznie jako miejsca politycznego LANSU i bezosobowej tablicy informacyjnej… Nada im to “ludzka twarz” – a nam, obywatelom – swiadomosc egzystencji w spolecznosci demokratycznej, gdzie politycy nie beda tylko aktorami znanymi z przekazow medialnych, ale przede wszystkim ludzmi pelniacymi funkcje spoleczne, z ktorymi bedziemy w stanie sie kontaktowac, udzielac im naszego wsparcia, badz tez, dzielic sie slowami konstruktywnej krytyki…

Pan Ambasador USA w Polsce – Stephen D. Mull – Dariuszowi Mikulskiemu … zaimponowal… 🙂

PS. Przy okazji skladam Panu Ambasadorowi, pracownikom Ambasady USA w Polsce jak i na rece Pana Ambasadora – wszystkim Amerykanom – Najlepsze Zyczenia Zdrowych i Pogodnych Swiat i Szczesliwego Nowego Roku!!!

W przedswiatecznym zamieszaniu przed koncem swiata…

zapach gotowanego grochu z kapusta, pieczonych ciast – sernik, makowiec, ciasteczka, zmazone ryby, barszcz, zupa grzybowa, pierogi z kapusta i grzybami, barszcz czerwony, karp w galarecie, sledz w oleju, makielki, bakalia, kasza gryczana; szybkie wycieczki do najblizszego sklepu bo “cos sie zawsze jeszcze zapomnialo”; nieprawdobodobny rozgardiasz w domu – poszukiwanie ozdob choinkowych, sprawdzanie choinkowego oswietlenia – zawsze brakuje jakiejs zaroweczki…

Za chwile dzwiek muzyki, Mozart, koledy, spokojne tony, podniosly nastroj… Nie sposob w tym calym zamieszaniu nie wyjac z futeralu waltornii i “pomoc” w budowaniu nastroju… Kiedy miny domownikow wskazuja jednoznacznie na to, iz “kochaja waltornie” przesiadam sie do klawiatury – a co tam – nie mozna przeciez myslec tylko o sobie 🙂

Na ulicach jakis dziwny pospiech… Nikt nie stoi, nie rozmawia – wszyscy skoncentrowani na zadaniach do realizacji… miesny, warzywniak, 1001 drobiazgow, Baby World…

W mieszkaniu ekipa remontowa – mala awaria.. Na szczescie juz usunieta… ale trzeba murowac, kleic, poprawiac, naprawiac – przyszedl szef ekipy – konsternacja… – oni tez sie spiesza – chca zdazyc…

Kochani zdazymy!!!

Konca swiata nie bedzie jeszcze bardzo dlugo – a przynajmniej kompletnie NIC na to nie wskazuje. Nie ma zadnej globalnej wojny, w gniazdku jest prad, pieknie pachnie z kuchni – jak zwykle przygotowane jest o wiele za duzo jedzenia jak dla jednej rodziny…

Do Ziemii nie zbliza sie zadna kometa ani duzy asteroid, Slonce swieci spokojnie i regularnie…

Pani w TV pieknie ubrana, Pan zalozyl krawat, Premier sklada zyczenia…

Kochani zdazymy!!! – znajdzmy czas na spacer i rozmowe 🙂

Lampki na choinke sie znajda, ozdob choinkowych nie zabraknie a z upominkow wszyscy beda przeszczesliwi 🙂

Jedyny mozliwy koniec swiata, to ten, ktory sami sobie moglibysmy sobie zafundowac…

Maya prophecy

Zdazymy Kochani!!!

Pieknego piatku!!!

Brak wiedzy czy przebieglosc…???

bedac czlowiekiem nieregularnnie sledzacym media, nieprofesjonalnie zajmujacym sie publicystyka, niezaangazowanym poltycznie (i jeszcze kilka nie….) – obserwuje interesujacy schemat (a moze juz regule?) na polskiej scenie spoleczno-politycznej.

Otoz wystarczy kiedy jakis mniej albo bardziej (u)znany polityk, obojetnie z ktorego ugrupowania politycznego; czy jakis dziennikarz badz publicysta wyglosi jakas kompletnie nieprawdziwa i bzdurna teze; badz tez zachowa sie publicznie w sposob na tyle nieodpowiedni ze jest w stanie nas zaskoczyc (poniewaz nigdy bysmy sie tego po TEJ osobie, zajmujacej TE pozycje spoleczna nie spodziewali) – wtedy  media, komentatorzy i blogerzy rzucaja mu sie “do gardla” osmieszajac i krytykujac JEGO oczywiscie bzdurne i nieprawdziwe tezy.

Nakreca sie dzieki temu “ruch w internecie” – publikujacy owa “nieszczesliwa” (albo “szczesliwa”) teze staje sie celebryta i bohaterem na (w zaleznosci od zajmowanej pozycji politycznej badz spolecznej) godziny, dni, tygodnie badz lata…

Nasuwa sie naturalne pytanie: czy wolno jest publikowac wszystko? Kazda, nawet najbardziej bzdurna opinie? – zakladajac, ze Polska to wolny i demokratyczny kraj, w co wierze i z czego jestem dumny – to przy zalozeniu, ze nie obrazana sa zadne uczucia czy wartosci “wyzsze” – TAK.

W przeciwnym razie nalezaloby wprowadzic cenzure, ktore sama w sobie jest niedemokratyczna i podobnie jek w przypadku “zimnej wojny” jest samonakrecajaca sie spirala, regularnie i coraz silniej dazaca do tego, aby byc coraz silniejsza… Tego nie chce z pewnoscia nikt z nas…

Mysle, ze minely juz czasy kiedy bezimienne komentarze pod artykulami internetowymi ukazujacymi sie na portalach prowadzonych przez wszystkie ugrupowania polityczne robily na kimkolwiek jakiekolwiek wrazenie – swiatli ludzie ich nie czytaja i nie komentuja – szukajacy taniej rozrywki heiterzy istnieli i istniec beda zawsze w kazdym spoleczenstwie – niegdy nie bedzie to jednak grupa spoleczna majaca wiekszy wplyw na sile polityczna… Komentarze imenne sa bardziej stonowane, gdzie mamy wrazenie iz komentujacy zamieniaja sie w aktorow na scenie, swiadomych tego iz KTOS ich slucha i przede wszystkim oglada.

Nasuwa mi sie inna mysl – ktos kiedys powiedzial, ze najgorsze co moze spotkac polityka badz partie polityczna to zalamanie sie struktury medialnej. Brak programow publicystycznych, relacji z konferencji prasowych, wiecow, pochodow, przemowien etc. bylby dla osoby publicznej najgorsza zniewaga, niedocenieniem i … kara.

Rozwijajac te teze zastanawiam sie czy nie powinnismy pewnych deklaracji, pomyslow, przemyslem czy stawianych tez po prostu przemilczec? Niekomentowac? Niepowielac? Nieprzekazywac im rozwijajacej sie w dalszym przebiegu, w sposob niemozliwy do przewidzenia naszej energii?

Przyklady mozna mnozyc – aby nie stawac w licznym szeregu demagogow (zachowujac elementarna wiernosc postawionam przeze mnie w artykule tezom) nie chce ( i nie moge) ich wielu wymienic – dla czytelniejszego zobrazowania swojego toku myslenia podam tylko (bez komentowania) kilka z nich: “sztuczny fallus w studiu”, “mgla”, “Paulaner”, “recepty”, “kontrakt NFZ”, “hel w Smolensku”, “aborcja = masakra w Connecticut”, “Sroda-Olejnik-Lis” itd.

Mysle, za to wlasnie na NAS – czytajacych i komentujacych, ciazy ogromna odpowiedzialnosc za to, aby tezy naglasniane w sferze spoleczniej a wyglaszane przez osoby czesto z powodu ich BRAKU WIEDZY,  badz PRZEBIEGLOSCI – poprzez NASZ brak zainteresowania i komentowania – osuwaly sie z agory w jednostajnym diminuendo…

Zycze pieknego i swiadomego wieczoru przedswiatecznego 🙂

Nie dajmy sie zwariowac Kochani :)

moi drodzy,

okres przedswiateczny to juz tradycyjnie czas przygotowan do TEGO – jednego z najwazniejszych w tradycji kultury polskiej – okresu Boronarodzeniowego – kolacji wigilijnej, choinki, prezentow, wspolnego biesiadowania etc.

Czas cudowny – wspominamy czas narodzenia Jezusa w Nazarecie, zwierzeta mowia ludzkim glosem, przychodzi Mikolaj (w niektorych regionach Polski Gwiazdor), spiewamy koledy, lamiemy sie oplatkiem, skladamy sobie zyczenia, robimy postanowienia, obdarowujemy prezentami, pieknie ubieramy, wspominamy – czujemy sie “wspolnota”.

choinka

Jest to rowniez okres przygotowywania specjalnie na te okolicznosc specjalnej dwunastodaniowej kolacji (tradycyjnie nikt nie jest w ten wieczor glodny…), swiatecznych wypiekow – makowcow, lazanek, ciast, ciastek, piernikow

PIERNICZKI

czy (nie)miesnego karpia…

Jak sie tamu glebiej przyjrzec to latwo mozna sie zestresowac… – stresuja sie Ci, ktorzy aby odwiedzic rodzine musza czesto przebywac dlugie kilometry; Ci, ktorzy musza te uroczystosci przygotowac – zastanawiajac sie czy zupa nie jest za slona, karp za bardzo oscisty, kompot za slodki, prezenty nietrafione, obrus na stole nie za bardzo bialy…

Mam propozycje: NIE DAJMY SIE ZWARIOWAC KOCHANI 🙂

– jezeli nie mamy pomyslu (albo srodkow) na fajny (albo drogi) prezent – zawsze mozna napisac list, wiersz, piosenke albo zrobic laurke…

mozart_aria_cherubina_wesele_figara_650

– jezeli nie jestesmy pewni wlasnych talentow kuchennych – nie przyprawiajmy potraw zbyt mocno…  – zawsze mozna kilka z nich (przypraw) postawic na stole… poza tym – uwierzcie – nikt nie siada do kolacji wigilijnej glodny – przynajmnie mnie sie to jeszcze nigdy nie zdarzylo:)

– jezeli nie mamy czasu aby napisac do wszystkich znajomych kartki swiateczne – nie piszmy – wystarczy tylko kilka – tych najwaznieszych

– nie wysylajmy sms-ow alla “wyslij do wszystkich”. Nikt tego nie czyta – a jezeli juz, to nie traktuje ich powaznie

– niezmiennie super pomyslem jest wspolny SPACER

– przy stole zamiast otwierac coraz nowe trunki fajniej jest wymyslec jakas wspolna gre albo zabawe

– poswiecmy czas dzieciom – to w koncu one maja z okresu Swiat najwieksza radosc

– nie rozmawiajmy o polityce – ani przez duze ani przez male “p”

Mozna wymieniac jeszcze bardzo dlugo – nie chce przynudzac 🙂

Bede przewdzieczny za WASZE sugestie i komentarze do mojego tekstu 🙂 🙂 🙂

Dobrego wieczoru

Christmas and Brass

somehow I new it before…, but first now it is for me clear, that Christmas time is marked through wind-instruments-music and most of all through brass…

Christmas

If You see the literature for this spacial time of classical composers like J.S. Bach, J. Haydn, A. Vivaldi ore W.A. Mozart – the Christmas Oratories are all with winds as well…

I understand it historical… – it was much easier to set some simple wind instruments like trumpet, horn, trombone then piano ore strings… From the other side – in the european culture playing brass instruments was (and is) very popular, especially in Germany, Austria ore in the Switzerland – who never heard Trombone-Chorus in south Germany? – the wintertime and Advent-time is a really time for hundreds of concerts in Churches and other public places.

Rathaus_Weihnachten

In the present time it’s a little strange – mostly the temperature is very low and plying brass open-air ore in a could Church is not very comfortable…

But, anyhow – it’s european tradition and I have to say – LOVE this part of the year with proper music, culture and historical tradition.

For a few years, together with our Brass – quintet “Stuttgart-Consort” we manage to persuade very good composer and bassoon – player Libor Sima (SWR Stuttgart) to compose a song for Christmas: “European Christmas Suite”. How it’s sounds like? Gust listen to it there (and then in a new window – down on a screen):

Libor Sima: “European Christmas Suite” for Brass quintet

Happy Advents-time with Stuttgart-Consort Brass Quintet:)

SConsort_Brass

O rogach naturalnych dla “kochanych waltorniowych maniakow”…

Róg naturalny – to ogólne określenie dla zbudowanych w formie podobnej do współczesnego rogu wentylowego instrumentów dętych blaszanych albo innych, z których dźwięk wydobywa sie za pomocą ustnika bądź innej ustnikobodobnej formie, gdzie grający wdmuchuje powietrze na podobieństwo fajki – wdmuchiwane powietrze dostaje się cieńszą stroną, a na końcu wydobywa stroną masywniejszą, często zakończona czarą rezonansowa.

Róg naturalny nie posiada ani otworów, klap, wentyli ani na kształt puzonu suwaka  – użycie tych udogodnień technicznych powodowało by w sposób mechanicznym srócenie bądź przedłużenie strumienia powietrza a poprzez to zmianę wysikości dźwięku.

Na takim instrumencie możliwe są do wydobycie tylko dźwięki naturalne – z naturalną, nie temperowaną intonacją, układające się zgodnie z łańcuchem alikwotów.

Wyjątkiem od tego są instrumenty w których grający ma możliwość zmiany wysokości dźwięku poprzez odpowiednią technikę zatykająca badź przytykającą strumień powietrza w czarze rezonansowej rogu naturalnego.

Materiały używane do budowy:

Rogi naturalne budowane były, jak opisałem wcześniej, z najróżniejszych materiałów. Te które znamy i używamy do dzisiaj wykonane są najczęściej z miedzi lub stopów miedzi z innymi materiałamie np: złotem, a następnie lakierowane bądź polerowane. Możemy spotkać też różnego rodzaju zdobienia. Najczęściej znajdują się one na rancie czary dźwiękowej (tzw. roztrąb) bądź na początku rurki ustnikowej, w miejscu gdzie wkłada się do niej (rurki ustnikowej) ustnik. Krągliki zaś (służące do dostrajania i wylewania z instrumentu skraplającej się podczas grania wody) wykonane sa ze stopów stalowych.

Formy budowy rogu naturalnego:

Forma rogu jako instrumentu w kształcie owalnym wynika w dużej mierze z przyczym praktycznych. Do odpowiedniej wysokości i miekkiej barwy dźwięku niezbędna jest odpowiednia długość rurki akustycznej. Powietrze wdmuchiwane i intonowane przez grającego pokonuje długą drogę poprzez wiele zakrętów i załamań. Poprzez to dźświęk nigdy nie jest tak jasny i ostry jak np: na trąbce lub puzonie.

Owalna budowa ma też charakter praktyczny. Metal z którego wykonany jest instrument daje sie po wcześniejszym podgrzaniu wyginać. Dzięki temu instrument może być możliwy do stosunkowo łatwego transportu.

W zależności od rodzaju instrumentów (rogów naturalnych), trdycji historycznych i potrzeb akustycznych spotykamy się z różnym zestawieniem i pogrupowaniem instrumentów. Spotykamy rogi naturalne jako instrumenty solowe, w grupach takich samych instrumentów zestawienia unisono, wielogłosowo bądź w grupach rogów o różnych formach budowy i stroju.

Typowe rogi naturalne podzielić możemy na następujące grupy:

a)    Alphorn (róg alpejski)

Waltornia_Alphorn

 Ze względu na technikę zadęcia należy on (jak wszystkie instrumenty dęte) do grupy Aerofonów i jest wykonany ze specjalnego drewna. Nie posiada ani klap, suwaków, ani wentyli – dlatego też możliwe jest wydobycie na nim tylko dźwięków naturalnych.

Alphorn posiada specyficzny (podobny do współczesnego ustnika stosowanego w rogach wenylowych) ustnik, dzieki któremu możliwe jest kształtowanie wysokości i barwy dźwięku. Jego długość to  trzy do siedmiu metrów w zależności od stroju i barwy instrumentu.

Alphorn w zależności od ukształtowania terenu słyszalny jest już z odległości 5-10 kilometrów. Zwany też często rogiem górskim, występuje on w wielu krajach, często o bardzo odmiennych kulturach: Alpy, Karpaty, Tybet, Pireneje, Kirgizja. Należy dodać, że największą popularność wynikającą w równym stopniu z zamiłowania i tradycji zadobył / zachował Alphorn w Szwajcarii.

Pierwsza znana nam i sprawdzona dokumentacja o tym instrumencie pochodzi z roku 1527. W książce rachunkowej klasztoru Świętego Urbana znajduje się zapis o wypłaceniu honoraium dwóm waltornistom grającym na rogach górskim podczas uroczystości odpustowych z okazji czczenia Świąt Świętego Bonifacego.

W muzyce klasycznej tylko niewielu kompozytorów tworzylo dzieła na Alphorn. Do najbardziej znanych należą: Leopolda Mozarta  – SINFONIA PASTORELLA na Alphorn o orkiestrę smyczkową G-Dur i Jiri’ego Druzecky’ego (Georg Druschetzky) PARTITA NA INSTRUMENTY CHŁOPSKIE.

Do dnia dzisiejszego spotkać możemy w Szwajcarii i Bawarii warsztaty specjalizujące sie wytwarzaniu Alphorn’ów. Wspólczesne instrumenty mogą posiadać otwory strojnicze i są wykonane nie jak przed wiekami z jednego tylku z kilku, połączonych ze soba kawałków drewnianych części.

Długości Alphorn’ów z podziałem na stroje:

ES – 405 cm (Szwajcaria), E – 389 cm (Szwajcaria), F – 366 cm (Niemcy), FIS/GES – 347 cm (Szwajcaria).

Największy, do tej pory zbudowany Alphorn został zbudowany w Szwajcarii w roku 1994 i ma długość 46 metrów. Jest on utrzymany w stroju „B“.

 b)   Parafecehorn

 Parafecehorn

powstał z niego w dalszym etapie rozwoju róg myśliwski i róg książęcy – instrument dęty blaszany z rodziny aerofonów jest zwoją budową i funkcjonalnością bardzo zbliżony do rogu myśliwskiego. Jego historyczne zastosowanie to przede wszystkim polowania, gdzie na tymże instrumencie grane były sygnały myśliwskie porządkujące ceremonię polowań i organzujące ruchy polujących.

Forma budowy z dużym otworem w środku służy po to, aby grający mógł przełożyc sobie instrument przez ramie i głowę – miał wtedy obie ręce wolne do jazdy na koniu.

Instrument ten zbudowany był w stroju ES lub B. W póżniejszym czasie budowano też instrumenty z wentylem zmieniającym strój z ES na B.

Grający trzymał instrument tylko w prawej ręce. Lewa ręka służyła ewentualnie do lekkiego podtrzymania intrumentu. W przeciwieństwie do współczenej waltorni grający nie trzymał prawej ręki w czarze głosowej (roztrąbie) – grający grał na instrumencie otwartym.

Orginalny ustnik do Parforcehornu jest w formie lejkowatej z bardzo cienkim rantem co charakteryzuje bardzo przenikliwy i ostry dźwiek – słyszlny w naturalnych warunkach już z bardzo dużej odległości. Podczas polowań nie chodziło o romantyczne piekno barwy dźwięku tylko o dynamike i efekt związany zestawieniem i równoczesnym graniem na jednym bądź większej ilości instrumentów.

W muzyce klasycznej użycie tychże instrumentów miało podobny charakter. Ich pojawienie się bądź na scenie, bądź w orkiestronie symbolizowało sceny związane z polowaniem. Do najpopularniejszych należą: Carl Maria von Weber „Chór myśliwych“ z opery „Wolny strzelec“; Josef Haydn; Oratorium „Pory roku“; Giaccino Rossini: Opera „Wilhelm Tell“.

Wilhelm Tell

 

 c)    Lura 

Lura

 Lura jest jednym z najstarszych i najbardzij szlachetnych intrumentów z rodziny rogów. Zwana też często Krigstrompette – trąbka wojenna – składa się z ustnika w kielichowej formie i kilku złączonych ze sobą, polutowanych rurek. Dłudość Lury to 1,5 do 2 metrów ukształtowanych w formie litery „S“.

Najstarsze odnalezione Lury pochodzą z Norwegii, Danii, poludniowej Szwecji i północnych Niemiec – zbudowane w 13 – 7 wieku przed Chrystusem – we wczesnej epoce brązu. Do tej pory odnaleziono około 60 orginalnych instrumentów z tego okresu.

Większość Lur zostało odnazionych jako pary, które były charmonicznie zestrojone, co pozwala zakladać iż muzykowano na nich w parach, po dwa instrumenty.

Chistoryczna Lura miała bardzo duże znaczenie – dowodem na to jest fakt, że wiele z nich odnalezionych zostało w grobach ówczesnych władców. Poza tym na wielu malowidłach i rycinach z okresu brązu znaldziemy postacie lurników, zawsze podwójne symblolizujące zwyciestwo, dostatek i chwałę.

d)   Róg zimowy

 Rog zimowy

 znany też pod nazwą Róg Adwentowy. Tłumaczenie pochodzi z języka niemieckigo i oznacza (Middewinterhorn, Mittewinterhorn, Mirrewinterhorn, Midwinterhorn, Mittwinterhorn, Dewertshorn, Adventshorn) wzięte z dialektu plattdeutsch „In der Mitte des Winters“ – „W środku zimy“. Środek zimy to tradycyjnie, w ludowej gwarze ludów północnogermańskich okres Świąt Bożego Narodzenia.

To właśnie tradycyjnie podczas tych Świąt, w środku zimy używany był ten instrument jako kulminacja doniosłości związanej z tradycją religijną.

W przeciwie do Alphorn’u grający na nim nie opierał go na ziemii tylko trzymał na wyciągniętych rękach. Instrument o długości 1,3 do 1,8 metra wymagał od grającego nie tylko umiejętności technicznych ale również sporej siły.

Można wydobyć z niego osiem dźwięków o różnej wysokości. Wykonany jest z drewna i jest instrumentem solowym – grało się na nim pojedynczo – różne egzamplarze miały różne rozmiary co uniemożliwiało zestrojenie ich a tym samych stworzenie grup instrumentów o tej samej intonacji.

e)    Róg Pocztowy 

 Rog pocztowy

to jeden z najpopularniejszych rogów naturalnych. Używany już przez od czasów Średniowiecza jako istrument sygnałowy. Zbudowany w owalnej formie, z mosiądzu posiada bardzo charakterystyczny, ostry, przenikliwy, słyszalny często z bardzo dużej odległości ton. Pozbawiony wentyli róg pocztowy umożliwia wykonywanie tylko dźwieków skali naturalnej.

Długo zanim zaczęła działac zorganizowana poczta, prierwszymi, którzy zaczęli używać rogi pocztowe jako instrumentu sygnałowego byli chodowcy bydla. Dmiąc w rogi wykonane z rogów bawolich sygnalizowali oni wyruszenie ze stadem na nowe, gorskie pastwiska co było sygnałem do tego iż byli oni gotowi do przyjęcia przesyłek i listów od pozostałych mieszkańców pozostających we wiosce w celu przekazania ich sąsiadą, krewnym lub innym adresatom w sąsiednich osadach.

Pierwsze rogi pocztowe z metalu pochodzą z XV wieku. Już od XVI wieku instrument ten stał się nieodłącznym elementen pocztyliona, sygnalizującym przyjazd i odjazd kuczy. Pocztylion używał rogu myśliwskiego w sposób w jaki my współcześni używamy sygnału samochodowego – klaksonu. Trnsporty pocztowe byłu pojazdami uprzywilejowanymi i pocztylion zobowiązany był torowac sobie drogę poprzez sygnały akustyczne wydobywane przy pomocy właśnie rogu myśliwskiego. W Szwajcarii usłyszymy do tej pory klasyczny pasarz kiedy żółty samochód pocztowy przeciskał sie będzie zatłoczoną uliczką bądź niewygodną i niebezpieczną do jazdy ze względu na słabą widoczność serpentyną górską.

Gioaccino Rossini wykorzystał ten motyw w części ANDANTE swojej uwertury do opery „Willhelm Tell“

Do dnia dzisiejszego RÓG POCZTOWY jest symbolem Poczty, Znaczka listowego, Taxi, w swoich różnych formach także herbem wielu miast.

Poczta

f)     Róg Muszlowy

 Muszelka

– zwany też inaczej „Muszelka“, „Muszla“, „Trąbka Ślimakowa“ należy do najstarszych znanych instrumentów dętych. Wykonany jest on z dużych, naturalnych muszli morskich bądź muszli ślimaczych, gdzie wąski koniec zostaje spiłowany bądź zastąpiony metalowym ustnikiem o charakterystycznych dla waltornii bądź trąbek kielichowatym ustnikiem. W czasie grania na tym instrumencie powstaje specyficzny, typowy dla grupy instrumentów waltorniopodobnych przenikliwy dźwięk.

Róg muszlowy znalazł swoje odzwierciedlenie w wielu kulturach, gdzie przypisywane zostały mu przeróżne znaczenia.

W kulturze Tybetańskiego Buddyzmu znany jest on pod nazwa SANKHA albo DUNG KAR. Zestawia sie tu obok siebie dwóch grających po to, aby móc produkować nieprzerwany ton – podczas nabierania oddechu przez jednego z grających drugi zastępuje go – przez to mamy wrażenie nieskończoności dźwięku. Poza tym w kulturze tej używany jest on jako narzędzie odpychania złych energii i oprócz PARASOLA SŁONECZNEGO, WAZY, RYBY, KWIATU LOTOSU, FLAGI ZWYCIĘZCY, NIEKOŃCZĄCEGO SIĘ WĘZŁA, KOŁA – Róg Muszlowy jest ósmym symbolem szczęśliwych znaków.

Podobnie w kulturze Japonii znajdziemu ogromne znaczenie tych instrumentów szczególnie w Buddyjskiej YAMABUSHI. W wielu częściach tego kraju Rogi Muszlowe do dnia dzisiejszego są akompaniamentem rytuałów religijnych, a w rejonach wysokogórskich sygnałem oznaczającym różne, charakterystyczne dla poszczególnych regionów wartości.

W Hinduiźmie Róg Muszlowy jest oprócz Koła i Lotosu jednym z głównych symboli VISHNU – Boga Ochrony i Przetrwania. W Hinduiźmie postrzegany jest jako dziewiąte wcielenie VISHNU – dlatego też w Buddyjskich malowidłach spotykamy często charakterystyczna scenę gdzie Stary Bóg INDRA przekazuje Buddzie Róg Muszlowy jako symbol prawdy, prawości i wiary.

W Oceanii Rogi Muszlowe miały znaczenie przede wszystkiem jako instrumenty sygnałowe.

Najstarsze odnalezione instrumenty pochadzo z terenu ówczesnej Syrii, gdzie używane były jako instrumenty kulturowe już 2.000 lat przed Chrystusem.

Znane nam są także dowody na to, że Róg Muszlowy miał zastosowanie także w obrzędach religijnych w Ameryce Południowej – w kulturze Meksyku znany jest on pod nazwą TECCIZTLI, PUTUTU albo QUIQUIZTLI i używany był podzczas modlitw i składania ofiar Bogom Deszczu.

 Muszelka2 

Dobrego weekendu 🙂

%d bloggers like this: