Archive for December, 2012

Powstanie i premiera Sonaty na róg i fortepian Beethovena op. 17

Gdy znany w całej europie wirtuoz rogu Johann Wenzel Stich

Giovanni Punto

przyjechał do Wiednia, (mlody) Beethoven grywał wspólnie z najsławniejszymi muzykami swojej epoki w wielu szlacheckich domach, muzykę kameralną.

Mlody Beethoven

Beethoven grywał wspólnie z najsławniejszymi muzykami swojej epoki w wielu szlacheckich domach, muzykękameralną.

Jak każdy podróżujący wirtuoz również Stich zapowiedział koncert w teatrze dworskim na dzień 18 kwietnia 1800 roku. Zorganizował ten koncert (całkowity dochód należał oczywiście do niego) i poprosił Beethovena, aby ten napisał z tej okazji Sonatę na róg i fortepian. Beethoven zgodził się, ale uczeń, a późniejszy biograf Ferdinand Ries wiedział o jej powstaniu rzecz następującą:

Kompozycję większości dzieł, które Beethoven miał stworzyć w określonym czasie, przesuwał prawie zawsze do ostatniego momentu. Tak właśnie obiecał sławnemu wirtuozowi rogu Punto, skomponować Sonatę (op. 17) na fortepian i róg, a także, że zagra na jego koncercie; koncert z Sonatą były ogłoszone, lecz Sonata nie była jeszcze nawet zaczęta.
Dzień przed przedstawieniem Beethoven zaczął pracę, a na koncert Sonata była już gotowa. Nawet, jeśli nie weźmiemy tej opowieści dosłownie, to jest ona dowodem na to, że Sonata powstała szybko, a szkiców do niej nie znaleziono.

Jeśli wierzyć uczniowi Beethovena Carlowi Czerny, Punto znacznie podpowiedział kompozytorowi, jakie rodzaje pasaży i artykulację może zastosować.

Carl Czerny

Tu cytat krytyki o premierze:

Sławny wirtuoz zatrzymał się obecnie w Wiedniu, dał niedawno koncert w teatrze dworskim, w którym tak odznaczyła się i spodobała Sonata na fortepian i róg, skomponowana przez Beethovena, a zagrana przez kompozytora oraz Sicha, że mimo nowego porządku teatralnego, który zabraniał wołania Da Capo oraz głośnego aplauzu, wirtuozi poruszeni głośnymi brawami, gdy Sonata kończyła się, zaczęli grać ją od początku.

Czasami wielkie dziela rodza sie (prawie) “na kolanie”…

Dobrego piatku 🙂

Advertisements

Blut spenden, helfen, vielleicht auch ein Leben retten…?

liebe Freunde, Heute, zum ersten Mal in meinem Leben habe ich freiwillig Blut gespendet.

373179_m

Und? Und es ist nichts passiert – ich lebe noch 🙂

Es hatte nicht weh getan, die Mannschaft in der Blutstation war sehr freundlich – ich fühle mich zwar ein Wenig “schwach” aber glaube s liegt mehr in meinem Kopf als es wirklich passiert…

Habe viel gelesen über der schrecklichen Unfällen die vor allem in der Winterzeit passieren können – jeder von uns kann betroffen werden – ach ohne Selbstschuld zu tragen…

Was kostet das? – nichts 🙂 Und kann dabei ein Leben retten – also, wenn Sie nichts besseres vor haben – besuchen Sie doch eine Blutstation und geben das wertvollste an die anderen was Sie haben – Ihre 1 Liter Blut.

Es ist wirklich ein grandioses Gefühl einen anderen Menschen geholfen zu haben…

Einen schönen Freitag, meine Freunde 🙂

valentine-bokeh-w-kształcie-serca-tło-światło_53-9618

%d bloggers like this: