Posts Tagged ‘ competition ’

Work in a JURY during a music competition

Some of You are thingking, that work i e Jury dring a music competition is not a work – is a listening music and somebody is giving you a money for it…

It’s absolute not true!!!

It’s quitt deficult job, fuel of responsibillity for the future and young artists on the stage.

Mistely we do have 3 round of a competition.

First has normally not so many different pieces – 1 ore 2 obligatory pieces for every participoents, and some pieces for a free joyce. Duration not longer then 15-20 minutes.

How to find the the right answer for a result when you listen to the same piece for more then 30 times? Wich interprataion is the best one? How to find a key for a right way?

In the secound round we have not so many participiens, but they play longer and more diferent program. Duration is about 30 min. Young and ver talented young musicians… No the same music – mostely complitely different one… It’s very interresting listen to and wach also. Why? Because Sou should find a right answer of the question: witch one You would like to listen to in a final round. When for exemple 20 artists are technichal really perfect – what to do? You have no ather joyce… You have to listen to Your personal voice witch is not allways ones with Your mind… Your mind is dry and Your personal opinien ask: chow much could I forgive… How many wrong notes? Wrong rithem? Wrong tempo?…

At the final round will be more difficult and easier at the same time…

Less participants on the stage but, the repertoire and niveau are much more colourfull… Onely one, what You can do like a Jury member is – listening of Your personal voice!!!
Another thing is – You are responsible for a near future of the participants. They are filling at they own way – mostelly winner and best of the best… Of course it’s right – all of us should thingking in this way – it’s very healthy.
But, what to say young person if this person is just out of the competition? You may lauthing, but it’s very important. I was a few time in a finale of diferent competitions – sometimes wan some of them lose… I remember until today… talking to the JURY… Why am I out of the competition? – You where really good, nice sound, nice interpretation, nice intanation… etc. I ask: also WHAT WAS WRONG? – nothing… everything was fine… Probabely I was born in the wrong famile ore country… ore has a wrong (not-right-political) teatcher…

After all this years I know once: I never want to give my pupil perspective like this – that’s way I traying always have a true answer to my students… We, teachers are responsible for the piont of few and future of the younger musicians…
God luck!!!

Advertisements

Fr. Liszt “Toten Tanz”

Franz Liszt, one of the most famus and greatest pianist and composers in the history of music roten a lot of great music works. It was studies, miniatures, poems, concertos and also orderd music.
Piano, like a the most popular unstrument in his time in Paris, Wien, Berlin and almost whole Europa was “the languag” of society and art.
Liszt met Chopin in Paris and they like each oder – both where a great pianist and komposers if the piano – music.
Durind the International J. Francaix-Piano-Competition in Paris I’ve e possibility to listen to this piece and more great music for piano solo – and I am sure – culture is still allive and be great with out to know who is now responsible for an actelle pollitic…
But, with a small support from the gouverment it could be easier to make the art more and more present…
God luck!!!

20120415-120303.jpg

20120415-120316.jpg

Jean Francaix International Piano Competition Paris 2012

Great quality of participants the 12 International Jean Francaix Piano Competition in Paris. Organization the competition wirh Mr Bertrand Giraud absolutely perfekt.
I can onely say BRAVO!!!
Wish to see so great level of proffesionality more offen.
Thanks, everybody!!!

Shabyt 2011 w Astanie, Kazachstan

Własnie wróciłem z Miedzynarodowego Konkursu Muzycznego Shabyt 2011 w Astanie – stolicy Kazachstanu.

Od początku podróż nie układała się najlepiej – miałem wylecieć 2.11.2011 z Warszawy, ale po tym kiedy Kapitan Wrona wylądował bez podwozia – lotnisko zostało zamknęte na 2 dni i wszystko się poprzestawiało.

Najpierw ogłoszono w Warszawie zamknięcie Okęcia – jasne – rozumiemy i cieszymy się dla wszystkich, którym udało się szczęśliwie wylądować

Lataj jak orzeł – ląduj jak Wrona… BRAVO

Ale ja nie małem szans aby wylecieć z Warszawy… Oficjalnie ogłoszono że lotnisko będzie zamknięte – wszystko rozumiem – problem w tym, że linie lotnicze nie opublikowały informacji o tym, że przeloty zostały odwołane a be tego nie ma możliwości aby przebukować bilety…

Po nieprzespanej nocy spędzonej przy telewizorze i komputerze w końcu udało mi się znaleźć rozwiązanie – przełożyłem podróż o cały dzień i postanowiłem wylecieć 3-go.

O.K. – jest perfekt, jestem trzeciego na lotnisku, samoloty latają, podróżni się spieszą szczęśliwi faktem, że Polska ma kapitana Wronę – wsiadłem do samolotu, lecę do Astany przez Monachium i Frankfurt. Ze szczęścia usypiam. Po chwili ktoś mnie szarpie – whou – jestem we Monachium? Nie to cały czas Okęcie… Mój samolot się zepsuł i … niepolecę…

Miła Pani z Lufthansy obwieściła mi, że nie ma opcji abym doleciał dziś do Astany przez Frankfurt – tłumaczę, że MUSZĘ być w Kasachstanie – robię najpiękniejsze oczy i … działa. Lecę do Astany. Przez Moskwę. Jeszcze nie chę wierzyć, dobiegam do samolotu i LECĘ.

Po kilku godzinach na Szeremietievo jestem w kolejnym samolocie – AirAstana do Astany. Ufff. Kilka godz. snu i wylądowaliśmy. Na walizkę się niestety nie doczekałem… Po złożeniu odpowiednich dokumentów i ośwadczeń jedziemy do hotelu. Godzina snu, śniadanie i na konkurs. Do pracy w JURY.

Masakra, 5 godz. różnicy, brak snu, brak walizki – słucham i zasypiam…

Drugiego dnia jest już trochę lepiej. Dochodzę do siebie. Trzeciego dnia przerwa w przesłuchaniach a dla mnie mnóstwo pracy – rano masteclas a po południu próba z orkiestą. Dyryguję Mozarta i gram na waltorni – trochę głupio bo cały czas bez swojej walizki… Ta dojechała na czwarty dzień – właśnie wtedy, kiedy byłem już ze względu na swój pech bardzo popularny…

Następnego dnia jury, próba i koncert. Whow… później obowiązkowa kolacja

od l. ja, Daniel Bortholossi, Gudni Emilsson, Lior Shambadal

Ale… co tam – ważne, że zimno nie bylo – tylko  -15…

Przeżeliśmy konkurs, koncert, i walizka przejechała..

Na koniec jeszcze tylko przejażdżka po mieście i zwiedzanie banków… – każdy z nas otrzymał coś w rodzaju zwrotu kosztów w kazachskiej walucie, z którą póki co, nie zawiele da się w Polsce zdziałac – próbowaliśmy ją wymienić… W astańskich bankach nie było nigdzie więcej niż 300 – 400 EUR i nie wolno nam było się rozdzielać – jeździliśmy więc wszędzie razem… osiem godzin… można było się dobrze poznać

To radość kiedy wszystko się szczęśliwie skończyło

Do następnego razu,

Darek

%d bloggers like this: