Posts Tagged ‘ historia ’

Kto rzadzi swiatem?

Zastanawiam sie – “czy jest ktos, czy moze jakas organizacja albo society ktora rzadzi swiatem”?

Obserwujac to co dzieje sie na swiecie dochodze do wniosku ze to chyba nie jest przypadek kiedy agencje ratingowe maja wplyw na losy panstw – przeciez w skali globalnej pieniadze sa tylko i wylacznie wirtualna chmura. Ekonomisci wypowiadajacy swoje madre komentarze dotyczace gospodarki sa wazni, ale tylko w kontekscie lokalnym, bez znaczenia wplywu na sytuacje globalna…

Czy to przypadek ze wybrane nacje maja od wiekow kluczowe znaczenie w tzw. rozwoju swiata? – bo przeciez to nie moze byc przypadkiem, ze kluczowe znaczenie dla rozwoju sztuki, nauki, demokracji jak rowniez niestety wojen maja nacje zwiazane bezposrednio ze Swietym Cesarstwem Rzymskim… – budowanym na kulturze Grekow czy nauce Egipcjan…

Czy prawda jest, ze tylko urodzeni w przyslowiowych, “najlepszych”, najstarszych rodzinach np: celtyckich czy tych, ktorzy sa potomkami Habsburgow czy Pawlowow maja szanse na rzadzenie panstwami ? – bo przeciez to ONI jako krolowie Anglii maja ogromny wplyw na kurs dolara czy ceny paliw energetycznych – a przeciez jestesmy w pelnie swiadomi tego, ze to wlasnie ten kto ma SRODKI jest w stanie narzucac kurs polityczny INNYM krajom i narodom bedacymi raczej KONSUMENTAMI niz “nadajacymi ton rozmowie”…

Jestem bardzo ciekaw WASZYCH opinii na ten temat 🙂

Dobrego dnia

Advertisements

Paryz (dla mnie) po raz … kolejny… i nie ostatni…

XV-sty Miedzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Jean´a Francaix byl okazja do mojej piatej ( i mam nadzieje – nie ostatniej) wizyty w Paryzu.

Moj przyjaciel i fantastyczny pianista – Bertrand Giraud, ktoremu mialem przyjemnosc kilkakrotnie akompaniowac z roznymi orkiestram kiedy w sposob zupelnie niepowtarzalny interpretowal koncerty na fortepiam i orkiestre Mozarta, Beethovena, Czajkowskiego czy Brahmsa – zaprosil mnie do pracy w Jury kegoz konkursu.

Z zadowoleniem przyjalem propozycje – uwielbiam Paryz, francuska kulture, kuchnie, jezyk – sama swiadomosc prtybywania w miescie – kolebce kultury europejsciej, mysli filozoficznej, tworczosci malarzy, muzykow, pisarzy, filozofow… ech… Podroz z Lodzi do W-wy i nastepnie do Paryza uplynela bez wiekszych niespodzianek. PARYZ Powialo historia, kultura, filozofia, poezja, malarstwem, muzyka…

 

Zapachnialo jedzeniem, croisant´em, bagietka, serem… Chodzilem i jezdzilem po miescie przez dlugie godziny. Przypominalem sobie ten Paryz, ktory znalem, odkrywalem ten, ktory otwieral dla mnie swoje podwoje. Zdalem sobie sprawe z tego iz do tej pory poznawalem to miasto bez swiadomosci historii jego kultury, historii, nie znajac jezyka… Wszystkie moje dotychczasowe odwiedziny Paryza (ostatnie 2003) byly (nieswiadome) artystyczne – szybka podroz, szybki koncert, szybki powrot albo (nieswiadome) turystyczne – widzialem kilka miejsc opisanych w przewodnikach, zrobilem kilka bardziej lub nmiej udanych zdjec i … to wszystko…

Moi drodzy, przyjmijcie prosze moja rade – zanim pojedziecie do Paryza (a nie macie zamiaru chwalic sie znajomym, ze zwiedziliscie CALE miasto przez 2 dni) – pojdzcie najpierw do dobrej ksiegarni, kupcie i przeczytajcie kilka ksiazek – historie Polakow w Paryzu, Chopin, Rousoau, Debussy, Sklodowska-Curie, Rubinstein, Napolen, historia kosciola, Rewolucja Francuska i moze jeszcze kilka – te juz do waszego wlasnego wyboru… – znajdzcie czas aby posiedziec nad Loara i porozmawiac ze starym antykwariuszem w ksiegarni polskiej – nie “pchajcie sie” konciecznie tam, gdzie stracicie godziny aby “zrobic sobie” albo bardziej “dla znajomych” jakas fotke – pijcie kawe bez mleka – nauczcie sie planu metra – porozmawiajcie z kelnerem lamana francuszczyzna – sprobujcie rybe (polecam Salmon), steka, nalesnika, watrabke, formaggio…

Jezeli doczytaliscie do tad to JESTESCIE WIELCY!!! i jestem przekonany, ze PARYZ bedzie dla WAS tam czym byl i jest dla mnie – jedna ze STOLIC EUROPY bardziej pasuje do okreslenia z jezyka niemieckiego HAUPTSTADT (w tlumaczeniu GLOWNE MIASTO) – uwierzcie – nie ma ich w Europie wiele – i nie wszystkie stolice polityczne europejskich panstw zasluguja na to miano…

Ale o tym juz w innyn artykule 🙂

Z glowa nad chmurami…

wysoko, 10.000 metrow nad ziemia, w samolocie LOT-tu z Paryza do Warszawy, wracajac z Miedzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Jean´a Francaix, nie moglem sie oprzec wrazeniu déjà vu…

Kiedy przed laty, mieszkajac jeszcze w Stuttgarcie (1993-2006), jako student Staatliche Hochschule für Musik und Darstellende Kunst in Stuttgart wracalem z do domu z konkursow muzycznych – przypominam sobie te chwile, gdyz podroz byla dla mnie nieprawdopodobnym przezyciem – zdazylo mi sie bowiem kilka ryzy zdobywac miedzynarodowe nagrody i wyroznienia (“Praska Wiosna”, “Internationaler Peter-Damm-Hornwettbereb”, “International Instrumental de Vent in Toulon”, “International Hornwettbeverb in Markneukirchen” i inne) – mialem wtedy nieodparte wrazenie, ze w moim zyciu zdazylo sie cos WIELKIEGO! Cos, co bedzie mialo wplyw na moje dalsze losy, koncerty, doswiadczenie, znajomosci, przyjaznie i moze kariere? – czymkolwiek by ona nie byla… – jednym slowem “z glowa w chmurach”…


Oczywiscie wtedy nie mialem pojecia, ze tak naprawde, to ode mnie samego bardzo malo zalezalo i zalezy – na wiekszosc zdarzen ktore nam towarzysza mamy wplyw tylko posredni – a w najgorszym wypadku jestesmy biernymi widzami w teatrze ktory nazywamy “zyciem”…

Dlaczego? Dlatego, ze majac “glowe w chnurach” wierzymy w idealy!!!

Wierzymy

ze biale jest biale a czarne jest czarne

ze dobre jest dobre a zle jest zle

ze klamstwo jest brudne zas prawda swietoscia

ze praca poplaca

itd.

Wchodzac do samolotu wzialem od stewardessy wydawana w Polsce gazete… swiadomie nie malem w reku zadnej przez prawie tydzien… chcialem odpoczac i … pomyslec, przymyslec…

Przegladajac tytuly artykulow pomyslalem ze:

nie jestem “smolenski”

nie jestem “EURO” – ani kibicem ani kibolem

nie mam nic wspolnego ze smiercia “malej Madzi”

nie pojde na wojne z Rosja

Czy jestem Polakiem? Czy jest dla mnie miejsce w Polsce?

Chce wierzyc, ze kiedy samolot znizy lot i wyladujemy w W-wie, kiedy udam sie w dalsza droge samochodem, ktory, mam nadzieje nie zginal z parkingu (4 mi juz w PL zginely) caly czas bede mogl miec “glowe w chnurach” – z sila wierzyc, ze “dobre wartosci” sa nie tylko “nad chmurami”…

Advertisements
%d bloggers like this: