Posts Tagged ‘ uczelnia ’

Uczymy, uczymy… ale jak?

do napisanie tego artykulu – a wlasciewie komentarza – sprowokowal mnie raport, ktory ukazal sie na lamach Gazety Prawnej, ktorego fragmenty w dalszej czesci (ukosna czcionka) cytuje.

Zarowno moj komentarz jak i cytowany przeze mnie tekst sa uzupelnieniem danych o sytuacji na polskich uczelniach wyzszych, publikowanych w ostatnim czasie przez Gazete Wyborcza i inne media – dotyczacych pozycji polkich uczelni wyzszych w rankingach swiatowych dotyczacych szkolnictwa wyzszego.

Mysle, ze warto zastanowic sie nad powodem tej sytuacji, mozliwosciami podwyzszenia poziomu i znaczenia poslkiego szkolnictwa – jako kraj mamy przeciez wspaniale tradycje siegajace jeszcze czasow Jagiellonow…

Piszac ten artykul powoduje mna rowniez, a nawet przede wszystkim, troska o przyszlosc szkolacych sie w Polsce studentow – ich dalsza szanse rozwoju i dzialania w srodowisku europejskim – jestesmy przeciez czlonkami EU – musimy, moim zdaniem, nawiazywac do najlepszych, czerpac od nich wzorce pozytywne, rozwijac te dziedziny w ktorych mamy realna szanse osiagnac zamierzony – swiatowy sukces.

“…Obcokrajowcy stanowią zaledwie nieco ponad 1 proc. studentów uczących się na polskich uczelniach. To najmniej wśród wszystkich krajów UE – wynika z raportu  Studenci Zagraniczni w Polsce 2013.

Polska, obok Chorwacji, jest pod tym względem najmniej umiędzynarodowionym krajem Unii Europejskiej – informuje w raporcie Fundacja Edukacyjna Perspektywy.

Obecnie w Polsce studiują ponad 24 tysiące studentów zagranicznych z 141 krajów. To prawie 4 tysiące więcej niż w roku 2011, jednak nadal stanowią oni zaledwie 1,1 proc. wszystkich studentów.

„To nie tylko znacząco mniej niż w najwyżej rozwiniętych krajach Zachodu czy w Chinach, ale też mniej niż u naszych sąsiadów: w Czechach, na Węgrzech, Słowacji, Słowenii, Litwie, Łotwa, Estonii, a nawet w Bułgarii i Rumunii” – informuje w przesłanym PAP komunikacie Fundacja Edukacyjna Perspektywy.

Jak podają autorzy raportu, Polska pozostaje, obok Chorwacji, najmniej umiędzynarodowionym krajem członkowskim UE i jednym z najniżej umiędzynarodowionych w OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju). Można jednak zauważyć pewną poprawę w tej dziedzinie, bo jeszcze pięć lat temu stanowili oni zaledwie 0,6 proc. wszystkich studentów.

Najwięcej studentów zagranicznych przyjeżdża na polskie uczelnie z krajów sąsiedzkich – Ukrainy (6321) i Białorusi (2937). Kolejne miejsca zajmują Norwegowie (1514), Szwedzi (1162) i Amerykanie (970).

„Dynamicznie rosnącą grupą studentów zagranicznych na polskich uczelniach są Hiszpanie. W tej chwili studiuje ich w naszym kraju 1177. Najchętniej wybierają oni studia techniczne” – czytamy w przesłanym PAP raporcie.

W porównaniu ze średnią światową, w Polsce uczy się niewielu studentów z Azji, w dodatku ich liczba ciągle spada. W Polsce studiuje tylko 565 Chińczyków, 533 Tajwańczyków, 215 Hindusów i 197 Wietnamczyków.

Za to wciąż rośnie liczba studentów z Ukrainy na polskich uczelniach. Polska, obok Rosji i Niemiec, jest najchętniej wybieranym krajem przez studentów z tego kraju. Od 2000 roku liczba ich wzrosła ponad dwukrotnie.

„Na świecie ponad 4 miliony studentów wybiera studia poza granicami swojego kraju. Do roku 2020 liczba ta ma się podwoić. Ponad połowa międzynarodowych studentów to Azjaci. Znakomitą większość studentów z zagranicy goszczą uczelnie krajów OECD. Spośród nich najchętniej wybierane są: Stany Zjednoczone, Australia, Wielka Brytania, Niemcy i Francja. Do tych krajów trafia ponad połowa wszystkich studentów zagranicznych w skali globu” – informuje Fundacja Edukacyjna Perspektywy.

W skali globalnej, rynek studiów międzynarodowych przynosi krajom goszczącym studentów zagranicznych około 80-90 miliardów dolarów rocznie. W Polsce – podają przedstawiciele fundacji – szacunkowy wkład studentów zagranicznych dla gospodarki, to w tej chwili około 100 milionów euro rocznie.

Raport „Studenci zagraniczni w Polsce 2013″ oparty jest na niepublikowanych danych GUS a także na danych OECD, UNESCO i Eurostat. Publikacja powstała w ramach wieloletniego programu promocji polskich uczelni za granią „Study in Poland”, prowadzonego wspólnie przez Konferencję Rektorów Akademickich Szkół Polskich i Fundację Edukacyjną Perspektywy…)

Jako nuczyciel akademicki pracujacy m.in. w Polsce, jako osoba studiujaca i mogaca poszczycic sie dyplomami wyzszych uczelni z Lodzi, Stuttgartu i indeksem Mozarteum z Salzburga, jestem zywo zainteresowany jak najwyzszym poziomem ksztalcenia i wyksztalcenia mlodziezy studiujacej na polskich uczelniach.

Wydaje mi sie, ze statyski probuja przekazan nam pewne przeslanie mowiace o tym, ze konieczna jest dyskusja na temat podniesienia poziomu i jakosci tegoz szkolenictwa – dokladanie nam – wykladowca – coraz wiecej “pracy papierkowej”, obowiazkowych sprawozdan i moim zdaniem, zupelnie niepotrzebnych rubryk do wypelniania nie przeklada sie i nigdy nie bedzie przekladac na jakosc prowadzonych przez nas seminariow…

Oczywiscie zawsze mozna stwierdzic ze “nauka jest niedofinansowana” – to truizm – mozna zaryzykowac stwierdzenie, ze “WSZYSTKO jest niedofinansowane”…

Ale czy dodatkowy mld. na nauke (przeznaczony w przewazajacej mierze na wynagrodzenia dla wykladowcow) bedzie mial bezposredni wplyw na poprawe jakosci szkolenia? Czy tylko podniesienie zarobkow wykladowcow, ktorzy sa oczywiscie niedofinansowani, bedzie mial wplyw na statystki polskich uczelni?

Oczywistoscia jest rowniez fakt, ze bez odpowiednio wysokich nakladow na badania i publikacje – bez odpowiedniej infrastruktury – osiagniecie zamierzanego efektunie jest po prostu niemozliwe.

Czy nasz polski system szkolenia oparty przede wszystkim na rozbudowanym do niespotykanych gdzie indziej rozmiarow metodach sprawdzania – egzaminow, kolokwiow, przesluchan, testow etc jest tym, ktory sprawdza sie w praktyce? – jak pokazuja statystyki – JUZ NIE…

Czy przypadkiem fakt, ze aby uzyskac w Polsce tytul PROFESORA trzeba ukonczyc lat 50, gdzie nie sa wazne umiejetnisci, wiedza i osiagniecia wykladajacychw kontekscie ich awansu akademickiego nie sa czynnikiem demotywujacym? – Znam w innych krajach euopejskich doktorow i profesorow w wieku lat dwudziestu kilku… – jakos nikomu to nie przeszkadza – jezli sa DOBRZY i maja OSIAGNIECIA to dlaczego ich blokowac…???

Zastanowmy sie rowniez nad teza czy przypadkiem SWIAT naukowy nie wyprzedzil Polski w podejsciu do STUDENTA? – to przeciez ON powinien byc podmiotem STUDIOW… Czy przypadkiem nie byloby zasadne zastanowic sie nad struktura zarzadzania, organizowania i finansowania polskiego szkolnictwa? Sposobem rozdzielania dostepnych srodkow? Slynne jez wystapienie Premiera D. Tuska i wspolna z Kanclerz A. Merkel konferencja prasowa na ktorej wypowiedzial teze “MADRZE WYDAWAJ” wyrazona w kontekscie gospodarowania przez Polsce srodkami unijnymi nie powinna miec zastosowania rowniez w kontekscie EDUKACJI?

Bede bardzo wdzieczny za Panstwa komentarze i zabranie glosu w dyskusji – przeciez tylko dzieki wspolnym pomyslom i zaangazowanej pracy jestesmy w stanie spelniac godnie nasza misje sluzenia spoleczenistwu i pracy na rzecz jak najlepszego ksztalcenia mlodych pokolen…

Dobrej soboty WAM zycze i serdecznie pozdrawiam 🙂

Advertisements

Na przekor “tabloidowemu spoleczenstwu”

– uczmy sie jezykow kochani!!!

Obserwujac coraz dalei idaca tabloidyzacje polskiego spoleczenstwa, sledzac bardziej albo mniej regularnie, to co dzieje sie w polskich mediach – zarowno tych ze srodka, bardziej z lewej badz bardziej z prawej strony, dochodze do wniosku, ze kreatorzy spoleczenstwa probuja NAS coraz bardziej stabloidyzowac. Wiadomosci i hasla z “jedynek” ogolnie mowiac “powaznych gazet i tygodnikow, coraz mniej mniej roznia sie od tych mniej powaznych; swoimi haslami i coraz bardziej cietymi (im mocniej tym lepiej) skrotami myslowymi, zajmujac sie sprawami godnymi zainteresowania towarzystwu spod osiedlowego sklepu 24h, sugeruja nam, iz nasza percepcja powinna byc ograniczona do rzeczy najwazniejszych – czyli tych NAJMNIEJWAZNYCH! Czytamy o (w sumie w skali kraju i Europy) drobnych kombinatorach, wrzuconych nielegalnie do sieci zdjeciach, glupotach seksistowskich wypowiadanych przez (niby)powaznych politykow, para-Polskich premierach etc…

Nie bylo by w tym nic zlego gdyby informacje te ukazywaly sie w tradycyjnie nazywanych tabloidach, ale w momencie, kiedy czytamy o tym wszystkim w wydawnictwach, ktore probuja uchodzic za “powazne”, kiedy sluchamy o tym we wszystkich ogolnopolskich telewizjach i stacjach radiowych – wtedy sytuacje staje sie powazna. Mozna ulec wrazeniu, ze zyjemy w Matrixie, gdzie nic nie jest “na powaznie”, gdzie wszystko jest “para…”

Nie poczytamy w mediach o kulturze wyzszej – premierach spektakli teatralnych i operowych, koncertych symfonicznych, wydarzeniach ze swiata literatury, o poezji juz nie wspominajac… Nie obejrzymy relacji telewizyjnych z premier teatralnych, przygotowan do nich, genezy powstania dziel, wywiadow z tworcami…

Czy w Polsce nie ma tworcow? czy nikt nic nie tworzy? czy wszyscy zaja w zamknietych enklawach – komunach, gdzie wstep maja zarezerwowany tylko nieliczni wybrani? Otoz NIE!!!

W Polsce duzo sie tworzy i duzo kreuje – nie tylko w W-wie jak moglo by sie zdawac z bardzo nielicznych, jedynie dostepnych “100-tek” medialnych.

Nie dowiemy sie o wspolpracy nauki z businesem, nauki z medycyna (pomijajac 10-cio sekundowe fajerwerki, kiedy to nasi specjalisci bez pomocy rzadu uczestnicza technicznie w wyprawie na Marsa), nie dowiemy o realnej sytuacji na polskich uczelniach…

Nie pozwolmy sie ztabloidyzowac!!!

Uczmy sie jezykow obcych, poznawajmy inne kultury i historie innych panstw – chociaz tych europejskich. Pozwoli nam to zrelatywizowac to wszystko, czym jestesmy “karmieni medialnie” na polskim poworku.

W obecnych czasach, w dobie internetu, mediow spolecznosciowych i mozliwosci jakie daje daje nam wolnosc i demokracja, smiem pokusic sie o teze, ze naszym OBOWIAZKIEM jest sledzic to, co publikuje sie (nie tylko o Polsce i Polakach) w zagranicznych mediach. To wcale nie jest trudne – nie musimy szukac specjalnie wyszukanych artykulow – wystarczy sledzic np: na Twitterze najpopularniejsze dzienniki, czasopisma i telewizje zagraniczne.

Swiadomosc tego, iz polskie media nie sa wyrocznia i “jedyna prawda” pozwoli nam zbudowac swoj wlasny, oparty na bogatszej wiedzy punkt widzenia; pozwoli stawiac tezy, ktore nie beda bazowaly na opinii tego albo innego, ciszej albo glosniej, bardziej albo mniej wulgarnie wypowiadajacego sie polityka, ksiedza z ambony, znajomego spod sklepiku, czy podchmielonego przy niedzielnym obiedzie wujka…

Na przekor “tabloidowemu spoleczenstwu” – uczmy sie jezykow!

Dobrej niedzieli 🙂

%d bloggers like this: